<title_newspaper="Życie Warszawy">
<title_article="To już miasto akademickie">
<author_1="Adam Ochocki">
<author_2="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="10">
<date="1951-10-03">
<period="d">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Łodzi potrzebne są nowe kadry lekarskie. Miasto pokrywa się coraz gęstszą siecią przychodni i poliklinik, stojących otworem dla ludności pracującej. Powstają ambulatoria przyfaoryczne, prewentoria, lecznice. Na ostatnim posiedzeniu Rady Narodowej m. Łodzi przewodniczący Minor przedstawił projekt dalszej reorganizacji lecznictwa społecznego. Miasto otrzyma jeszcze 100 rejonowych przychodni, odpowiadających rozmieszczeniem komitetom blokowym. Rzecz zrozumiała, że dla należytego obsłużenia ludności wszystkie te placówki zdrowia powinnyby mieć należytą obsadę. A pod tym względem sytuacja nie wygląda nadzwyczajnie.
Miasto ma mało lekarzy — to prawda, ale nie są oni odpowiednio wykorzystani, gdyż pracując jednocześnie w kilku zakładach tracą dużo czasu na przejazdy i w rezultacie udzielają się każdej instytucji na godzinę czy dwie dziennie. Dlatego też Rada Narodowa postanowiła, że lekarze będą zatrudnieni w jednej, najwyżej w dwóch instytucjach, dzięki czemu zyska się wiele godzin pracy, traconych dotąd bezproduktywnie na przejazdy z miejsca na miejsce.
Front przeciwko pijaństwu
Niedawno podawałem charakterystyczne dane z sądu, z których wynika, że walka z bumelanctwem, z nieusprawiedliwioną absencją, w zakładach pracy, daje w Łodzi coraz lepsze wyniki. Wystarczy odwiedzić jakąkolwiek przychodnię, aby naocznie się o tym przekonać. Coraz mniej tu widać „chorych z urojenia”, łazików, którzy wtedy się źle czują, kiedy czują się dobrze, coraz rzadziej zgłaszają się tu pacjenci z objawami „poniedziałkowego lumbago”, czy poświątecznej „grypy”.
Jest to niewątpliwy skutek szerokiego zastosowania ustawy o zabezpieczeniu socjalistycznej dyscypliny pracy, zwiększenia czujności ze strony lekarzy, no i oczywiście — coraz skuteczniej rozwijającej się propagandzie antyalkoholowej.
Akcja ta zyskała obecnie nowego sojusznika i to — przyznać trzeba — bardzo potrzebnego. Do kampanii przeciwko pijaństwu włączają się pracownicy spółdzielczych placówek sprzedających napoje alkoholowe. 
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_2>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>